FELIETON ADY OPYRCHAŁ NAGRODZONY WYRÓŻNIENIEM W KONKURSIE PUBLICYSTYCZNYM Drukuj
Wpisany przez Maria Nowak   
sobota, 19 stycznia 2013 00:16

 

Młoda dama i sztuka wszelaka

Sięgając pamięcią wstecz mogę stwierdzić, że interesuję się sztuką od czasów kiedy tylko zaczęłam trafiać kredką w kartkę. Jednak sztuka to nie tylko barwy, światłocień, perspektywa, troszkę historii, projektów, technik, jakieś nuty i sukienka do tańca. Kiedy opanowałam już trafianie w kartkę do perfekcji, a zajęło mi to wiele czasu, wzięłam się za inny rodzaj sztuki, który wypada znać każdej młodej damie – postanowiłam opanować tworzenie kotletów. Czasami jednak nachodzi mnie myśl, że niektórzy artyści, nie powinni brać się jeszcze za kuchenne eksperymenty, a już zdobyli serca i zawartość portfeli tysięcy ludzi.

Komercja. Zachłanność. Tłumy zgłupiałej młodzieży, która za wszelką cenę stara się być zaangażowana w obecnie panujące trendy, chociaż miałyby to być koszmarnie niewygodne stringi (tak, też kiedyś chciałam być fajna), kreacja wieczorowa z tego, co zostaje w masarni czy spodnie z krokiem w kolanach, które akurat założyła któraś z gwiazd i okazały się być prawdziwym hitem. Jak już odkrył nasz uczony rodak Mikołaj Kopernik- Ziemia krąży wokół gwiazdy, tylko jednej. Szkoda, że niektórzy celebryci potraktowali to zbyt dosłownie i za wszelką cenę chcą, żeby wszystko obracało się wokół nich. Mikołaju! Cos Ty narobił?!

Pewnego pięknego dnia, dawno, dawno temu wybrałam się na małopolską olimpiadę z języka polskiego. Przytoczone przeze mnie wcześniej słowa „tłum zgłupiałej młodzieży” są tutaj niezwykle trafne i doskonale obrazujące stopień ogólnego zorientowania w tym, co się działo. Równie trafne okazałyby się również względem tych, którzy układali klucz oceniania – no może z niewielkim uściśleniem co do ich wieku. Ale od początku. Każdy z uczestników miał do napisania esej – prawdopodobnie dlatego, że nikt z nas wcześniej nie słyszał tej nazwy i brzmiała odpowiednio dostojnie. Po zgłębieniu tajników tego gatunku, okazało się, że trzeba by było luźno rozrzucać myśli, mówić mądrze, elegancko i poetycko, ale o niczym konkretnym. Jestem kobietą - mówienie w takim stylu mam we krwi.

Kiedy dostałam kartę z poleceniem, okazało się, ze temat nie był jakoś wybitnie trudny. Z sali wyszłam z głową w chmurach, wydawać się mogło, że grawitacja działa jakoś słabiej, więc pobiegłam przez pole pełne kwiatów i…Au! W coś uderzyłam. Głową. W coś twardego, kanciastego i zupełnie nie na miejscu - klucz oceniania. Niezwykle ciekawym zjawiskiem był fakt, że klucz odnosił się do typowej, znienawidzonej przez wszystkich gimnazjalistów rozprawki. Ale jedynie na pierwszy rzut oka, bo nikt nie wprowadza do rozprawki dialogu, który według oceniających był wart jeden punkt, a użyte przeze mnie anafory zostały potraktowane jako błędy stylistyczne. ALE! Z kluczem się nie dyskutuje, a nawet gdyby to trzeba by go było potraktować personifikacją, co pewnie znowu zakrawa na błąd stylistyczny. Bez personifikacji - na schizofrenię. I tak, za pośrednictwem nic nie znaczącej uczennicy szkoły średniej specjaliści z dziedziny języka polskiego otrzymują swoje 5 minut. W ich przypadku mięsna kreacją, albo stringami okazał się klucz oceniania. Myślę, że to drugie porównanie jest bardziej celne, a przynajmniej obrazuje sposób w jaki może to uwierać młodego człowieka. Niezwykła szkoda, że niektórzy ?politycy? żyją we własnym świecie. Czasem chciałoby się aż to im umożliwić i wysłać ich na księżyc.

Autor: Ada Opyrchał

Poprawiony: środa, 05 września 2018 19:45